; Opowieść siódma – czyli odrobina szacunku | KOMEKO

Felietony

03-11-2010 #Felietony

Opowieść siódma – czyli odrobina szacunku

Nie jestem znawcą kina. By polubić film, muszę polubić bohatera*. Choćby zasłużył na miano szelmy, jak bohaterowie Georga Roy Hilla.

Do „Żądła” i „Butch Cassidy i Sundance Kid” powracam po wielokroć, zapewne za sprawą brawurowego duetu Robert Redford – Paul Newman. Za sprawą Redforda obejrzałem „Fasolową wojnę w Milargo”, a potem sięgnąłem po książkę. I się nie zawiodłem.

Nic więc dziwnego, iż kolejny film Redforda „Nazywał się Bagger Vance” zwabił mnie obietnicą mile spędzonego czasu. Nie zawiódł po raz wtóry.

Nie zawiódł i przywiódł do pióra. Krótką sceną rozmowy małego chłopca ze swym idolem – dawnym mistrzem golfa, weteranem, którego wojenna trauma rzuciła na margines życia. Od którego powrotu na golfowe pole zawisły losy urokliwego miasteczka czasu „Wielkiego Kryzysu”.

Malec, którego rodzinę dotknęły skutki krachu na Wall Street szuka zrozumienia dla swych frustracji:

„On zamiata ulice, kapitanie. W samym środku miasta. I wszyscy go widzą. Ja, moi kumple, wszyscy!”

„Boli cię, że jest zamiataczem?” – zapyta główny bohater

„Nie tylko on stracił pracę. Tata Willa też, ale mówi, że woli nie robić nic, niż coś poniżej godności.”

„Dorośnij Hardy. Tata zamiata ulicę, bo wydał każdego centa, by spłacić pracowników, a nie ogłosić upadłość jak np. tata Willa, który może sobie teraz siedzieć na swojej „godności”. Tata spojrzał przeciwnościom w twarz i zwalczył je miotłą.”

Powie ktoś – efekciarska, hollywoodzka puenta. Cóż z tego jeśli trafna.

Wiem o czym piszę, bo sam kilkukrotnie posłużyłem się tanią prowokacją, mówiąc nieznajomym iż „pracuję w śmieciach”**. Obserwować ich reakcje to nader pouczające doświadczenie.

„Żadna praca nie hańbi…” a „wstyd to kraść” zwykł powtarzać mój tata.

Dlatego więcej odwagi.

Widzieliście śmieciarkę manewrująca „na lusterkach” w zatłoczonych, zastawionych samochodami, wąskich osiedlowych uliczkach? A może odzyskaliście wyłowione na taśmie sortowniczej dokumenty?

Dlatego więcej szacunku. Więcej zrozumienia.

„Bo kultura, tutaj zdania już nie zmienię, tylko czasem chadza w parze z wykształceniem.”

 

* To poniekąd przypadłość wielu polskich reżyserów i scenarzystów próbujących tworzyć komedie. Trudno o powodzenie, gdy się samemu nie lubi czy choćby akceptuje, swych bohaterów z całym bagażem ich przywar i słabostek. Trudno, gdy satyrę wyparło szyderstwo…

** Na marginesie tych rozważań warto przypomnieć, iż opublikowana w Polsce biografia Kirka Douglasa nosiła tytuł „Syn śmieciarza”