; Opowieść szósta – o historii, szczurach i kinematografii | KOMEKO

Felietony

30-10-2010 #Felietony

Opowieść szósta – o historii, szczurach i kinematografii

Kreśląc publikowane tu felietony niepostrzeżenie począłem ostatnio zbaczać na tematy podszyte historią. Nie wiem, może to pokłosie wyniesionych z domu zainteresowań…? Może efekt codziennej pracy w otoczeniu zgliszczy lubelskiej Odlewni…?

Gdy piszę te słowa mam przed oczami rzędy stalowych słupów, ogołocone z ożebrowania i betonowej otuliny. Jeszcze kilka tygodni a legną i one. I nie pozostanie ślad po nigdy nie ukończonej największej w RWPG odlewni żeliwa. Da Bóg ocaleje ukryty śród brzózek krzyż – świadectwo solidarnościowych zrywów.

Nie sposób w takich okolicznościach nie myśleć o tych, którzy zostawili w tym miejscu swój pot, swoje zdrowie, swoje lata… Nie przychodźcie tu, choćby na miejscu produkcyjnych hal stanęły szklane domy. Nie przychodźcie… Ni śladu waszych rąk, ni śladu waszych stóp. To nie wpływa dobrze na psychikę. Nie pozwala poczuć się lepiej.

Nie doceniamy historii. Lekce sobie ważąc rozsiane u naszych stóp ślady, grzeszymy pychą. A może nie… Może zawiniliśmy skromnością, myśląc – kogóż zainteresują nasze losy? Kudy nam do książąt, królewiąt, bohaterów…?

Tymczasem od czasu do czasu sięgając po podobną nam ręką spisane pamiętniki nader często zastygamy w zadziwieniu. Zda się na pozór proste, plebejskie czynności życie potrafi uszlachcić na tyle by stały się zaczynem dla zajmujących opowieści.

Pamiętam, przytoczone niegdyś w stołecznej „Gazecie Wyborczej” fragmenty niepublikowanych wspomnień przedwojennego operatora kinowego Teodora Niewiadomskiego. W okresie okupacji pracował on jako starszy robotnik przy wywozie nieczystości w warszawskim Zakładzie Oczyszczania Miasta. Wykonywana profesja raz po raz stwarzała okazję by nie budząc podejrzeń przekraczać mury getta czego efektem blisko 50 uratowanych osób i broń przekazywana przez AK przemilczanemu dziś Żydowskiemu Związkowi Wojskowemu. Do tych fragmentów biografii Niewiadomskiego nawiązywał emitowany przed laty w telewizji serial „Śmieciarz”. Wspomniany artykuł traktował natomiast o spektakularnej, acz szerzej nieznanej akcji dywersyjnej w kinie Roma.

Budynek przy Nowogrodzkiej 49 gościł latem 1941 roku dostojników partyjnych NSDAP na warszawskiej premierze filmu Veita Harlana „Żyd Suss”. Pokaz miał w zamysłach organizatorów uroczyście zwieńczyć Dni Kultury Niemieckiej. Nie przewidzieli oni jednak, iż swymi poczynaniami przyciągnął uwagę komórki konspiracyjnej prężnie funkcjonującej na terenie Zakładu Oczyszczania Miasta. Jak wspomina Teodor Niewiadomski postanowiono zakłócić pokaz, wpuszczając na salę kinową szczury. Owe nadprzeciętnie inteligentne gryzonie zamierzano dostarczyć w specjalnie skonstruowanej klatce, której zamek przeżarty kwasem miał je uwolnić o oznaczonej godzinie. Klatkę miała umieścić na sali pięcioosobowa załoga śmieciarki Niewiadomskiego przy okazji opróżnienie pojemników stojących na zapleczu Romy. Niestety misterna konstrukcja klatki zawiodła i dziesięć szczurów przedwcześnie posmakowało wolności. Nie przypadkiem jednak pisałem przed chwilą o szczurzej inteligencji. Zwierzaki, niczym wiedzione dłonią tresera z piskiem ruszyły ku halowi Romy wprawiając w osłupienie żandarmów i SS-manów czuwających nad bezpieczeństwem zgromadzonych.

Zaiste, widok musiał być iście groteskowy. Niemieccy żandarmi otwierający ogień do stadka biegnących im naprzeciw szczurów, wycofująca się z piskiem opon śmieciarka…

Zbierajcie, spisujecie choćby najmniejsze okruchy, bo pamięć bywa ulotna.