Mark Knopfler, którego twórczość z wielu powodów darzę dużą sympatią, ukuł na potrzeby rozmów z dziennikarzami pojęcie muzycznego akuszera. Mając niejaki kłopot z zaspakajaniem ciekawości swych rozmówców zwykł mawiać, iż jedynie pomaga swym piosenkom przychodzić na świat, a bywa, że dopiero długo po napisaniu sam zaczyna je rozumieć. Powiecie, niepotrze...
Zobacz szczegółySą malarze, którzy potrafią zawładnąć wyobraźnią. Rozdzierającego swe szaty posła ziemi nowogródzkiej Tadeusza Rejtana, uchwalenie majowej konstytucji i spisanie unii z Litwinami zawsze będziemy już widzieć oczyma Matejki. Chwalebne chwile czwartego pułku pod Grochowem spojrzeniem Kossaka. Wzięcie Samosierry wizją Piotra Michałowskiego, choćby jak w przypadku tego ostatniego mijał...
Zobacz szczegółyNie jestem znawcą kina. By polubić film, muszę polubić bohatera*. Choćby zasłużył na miano szelmy, jak bohaterowie Georga Roy Hilla. Do „Żądła” i „Butch Cassidy i Sundance Kid” powracam po wielokroć, zapewne za sprawą brawurowego duetu Robert Redford – Paul Newman. Za sprawą Redforda obejrzałem „Fasolową wojnę w Milargo”, a potem sięgnąłem po książkę...
Zobacz szczegółyKreśląc publikowane tu felietony niepostrzeżenie począłem ostatnio zbaczać na tematy podszyte historią. Nie wiem, może to pokłosie wyniesionych z domu zainteresowań…? Może efekt codziennej pracy w otoczeniu zgliszczy lubelskiej Odlewni…? Gdy piszę te słowa mam przed oczami rzędy stalowych słupów, ogołocone z ożebrowania i betonowej otuliny. Jeszcze kilka tygodni a legną ...
Zobacz szczegóły